Skrzywdzona sunia szuka domu
- Znajomy powiedział mi o znalezionym psie, który u innego człowieka leżał w budzie od kilku dni i prawdopodobnie miał złamaną nogę. Jeden dobry człowiek wpuścił rannego psa na podwórko. Gdy zobaczył to właściciel włożył psa do budy, a ten, z którym ja rozmawiałam był już trzecią osobą - zanosił wodę psinie – opowiada nasza czytelniczka.
- Okazało się, że suczce wisi przednia łapa, jak kawałek mięsa, tylko na skórce, a od tułowia sterczy naga kość. Natychmiast postanowiliśmy z mężem, że trzeba jechać do weterynarza. W czasie drogi sunia nie protestowała, wręcz przeciwnie, chciała lizać moją rękę – relacjonuje pani Jola.
Weterynarz nie dawał psu wiele szans na przeżycie. Noga nadawała się tylko do amputacji, a pies był wygłodzony. Po zabiegu został w lecznicy, ale potem trzeba go było przenieść do domu tymczasowego. - Szukałam kogoś, by zlitował się choć na krotki czas. Operacja udała się. W sobotę pojechałam po psinę. Zawiozłam ją do tymaczasowego domu. Niestety w niedzielę dowiedziałam się, że muszę ją zabrać w inne miejsce.
Dzięki pomocy bardzo wielu ludzi dobrego serca udało mi się znaleźć nowy dom tymczasowy dla suni. W sobotę będzie miała zdejmowane szwy i zostanie zaszczepiona i odrobaczona. Potem może przejść do nowego właściciela – opowiada kobieta.
Suczka ma około 3 miesiące, jest wielkości i sylwetki ratlerka (długie nogi). Weterynarz twierdzi, że nie będzie dużo większa. Obecnie waży 4 kg, może dojść do ok.12 kg. Mimo strasznych przejść jest bardzo przyjacielska i posłuszna. Doskonale radzi sobie bez amputowanej nóżki, skacze i biega. Po tym, co przeszła zasługuje na kochające ludzkie serce i ciepły dom. Telefon w sprawie adopcji: 661-431-997.

























Kontakt: