Rowerem po deptaku? Wciąż nie ma decyzji
Pomysł by tytułem eksperymentu wpuścić ruch rowerowy na ulicę Sienkiewicza narodził się na posiedzeniu komisji gospodarki komunalnej Rady Miasta omawiającej sytuację rowerzystów w mieście. Wtedy zaproponowano, a pomysł podchwycił wiceprezydent Czesław Gruszewski, by przez dwa wakacyjne miesiące pozwolić jeździć rowerzystom po deptaku.
- I tak ludzie jeżdżą i nikomu się nic nie dzieje – argumentował Jerzy Stradomski prowadzący Stowarzyszenie Inwestycje Kieleckie.
PRZEPISY NIE POZWALAJĄ
Odpowiedź rady bezpieczeństwa ruchu drogowego w Kielcach przyszła błyskawicznie i było to zdecydowane nie, jednak Miejski Zarząd Dróg został zobowiązany do przeprowadzenia konsultacji społecznych. – Przez kilka dni czworo ankieterów rozstawionych na deptaku pytało przechodniów i rowerzystów czy są za utrzymaniem wyłącznie ruchu pieszego czy też za wspólnym ruchem pieszych i rowerów na tej ulicy – wyjaśnia Jarosław Skrzydło, rzecznik prasowy Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach. – Z tysiąca przepytanych osób 535 czyli 54 procent nie chciało rowerów na ulicy, 46 procent dopuszczało wspólne z niej korzystanie.
- Różnica nie jest duża, ale nasze negatywne stanowisko dla pomysłu wpuszczenia rowerów na deptak nie zmieniło się - dodaje Skrzydło.
Miejski Zarząd Dróg sprzeciwiając się eksperymentowi podaje wyniki kolejnych badań: w godzinie szczytu między 16 a 17 na Sienkiewicza pojawia się 1660 osób i 50 rowerów. – A wspólny ruch zgodnie z przepisami może odbywać się, jeśli przechodniów jest nie więcej niż 450 i 50 jednośladów – dodaje Skrzydło.
WICEPREZYDENT BĘDZIE INTERWENIOWAŁ
To jednak nie przekonuje rowerzystów. – Wróciłem właśnie z Olsztyna – odpowiada na to Stradomski, tam mimo, że uliczki są węższe niż u nas, bardziej strome jeździć można wszędzie. A ruch jest wcale nie mniejszy niż u nas.
Zdania nie zmienił też wiceprezydent Gruszewski. – Uważam, że powinniśmy sobie dać szansę na sprawdzenie czy możliwa jest taka koegzystencja – mówi. - Nie do mnie jednak należy decyzja. Jeśli dyrektor Wójcik jej nie podejmie do środy będę interweniował – zapowiada.
Wiceprezydent już zwrócił uwagę, że zarządca drogi nie radzi sobie z tym co się dzieje na Sienkiewicza. Bo mimo zakazu jeżdżą po niej rowery. – Ten eksperyment praktycznie trwa, rowerzyści jeżdżą, ale nielegalnie – mówi Gruszewski. Nie jestem za ich karaniem, ale jeśli jest zakaz strażnicy czy policja powinni zwracać im uwagę. Straż powinna być na deptaku także po zniesieniu zakazu by ewentualnie hamować zapędy młodzieży.
SĄ MARNEJ JAKOŚCI
Stradomski jest znacznie mniej delikatny w ocenie pracy urzędników. – Oni są marnej jakości i to się przekłada na jakość ich pracy – mówi. Ostatni przykład to organizacja ruchu na Rynku. Rowerzyści mogą jeździć tylko wzdłuż pierzei północnej i wschodniej, nie wolno im wjeżdżać na płytę Rynku, ale oczywiście wjeżdżają. We wspomnianym już Olsztynie rowerzyści są wszędzie. Dlaczego tam można a u nas nie? Dlaczego tam i w wielu innych miastach na drogach jednokierunkowych jest tablica: Nie dotyczy rowerów? U nas jest to ciągle nie do pomyślenia.

























Kontakt:
Kontrpasy
To nie tylko problem Sienkiewicza, ale i całej nowej organizacji ruchu w ścisłym centrum miasta. Wiele ulic jest jednokierunkowych. Dlaczego nie wprowadzić tam tzw. kontrpasów dla rowerów. Jest to zezwolenie na jazdę rowerem "pod prąd". Przy czym od razu zaznaczam, że ubiegłoroczna nowelizacja przepisów umożliwia wprowadzenie takich rozwiązań. Nowa ulica Warszawska - piękna i ładna, ale jest taki sam bajzel, jak wcześniej. A ulica szeroka i ruch jednokierunkowy.
Kolejny przykład dyskryminacji i utrudnień życia rowerzystom miejskim.