Poświąteczne pustki na kieleckich bazarach
- Przyszłyśmy tylko się rozejrzeć – powiedziała szesnastoletnia Kasia, która wraz z koleżankami spacerowała pomiędzy stoiskami odzieżowymi. – Nie szukamy czegoś konkretnego - dodała. Podobnych jej ludzi znalazło się kilkoro. Rekonesans dotyczył nie tylko rodzaju dostępnego towaru, ale także cen. Kilkakrotnie dało się słyszeć stwierdzenia typu: „Widziałam identyczne na Plantach. Kosztuje podobnie". A jednak klienci - choć nieliczni, wybierali dzisiaj plac targowy. Dlaczego? – Liczyłam, że zaraz po świętach ceny będą niższe – przedstawiała swoje nadzieje Bożena, która wraz z siedmioletnią córką postanowiła poszukać promocji. Udało się to natomiast Marcie, która z uśmiechem prezentowała nową bluzkę.
Choć ubrania były dzisiaj jednym z najlepiej sprzedających się towarów, sprzedawcy narzekają na brak zainteresowania odzieżą zimową. - Ci, którzy chcieli dokonać zakupu kurtki czy czapki, już to zrobili, ale dużo towaru zostało – mówi jeden z nich. Większość winą za tę sytuację obarcza niesprzyjające takim zakupom warunki atmosferyczne: zimę, która nie chce do nas zawitać, a także typowo jesienną temperaturę.
Pojedynczych klientów można było również zauważyć w alejkach z produktami spożywczymi. Ale i tutaj sprzedawcy nie wykazywali zadowolenia. Powodem takiego stanu rzeczy są markety, a nie święta - jak mogłoby się wydawać w pierwszej chwili. Jedna z pań sprzedających warzywa mówi wprost - Duże sklepy nas wykańczają! Trudno się temu dziwić - hipermarkety dysponują o wiele bardziej bogatą ofertą w konkurencyjnych cenach.
Bazarowym zakupom – jak można było przekonać się dzisiaj, ufają głównie... babcie. To właśnie ich można było spotkać najwięcej.























Kontakt: