Kręte drogi studenta
Studenci w swoim akademickim życiu natrafiają na różne przeszkody. Żaden z kieleckich żaków nie zdawał sobie nawet sprawy, iż utrudnienia nabiorą także charakteru materialnego. W niektórych częściach miasta samo dojście na uczelnię stanowi nie lada wyczyn. Mowa tu o studentach filii zarządzania i administracji oraz wydziału matematyczno-przyrodniczego. Ich trasa jest usłana nielicznymi przeszkodami w postaci: wywrotek, ciężarówek, walców. Zmianie uległo również podłoże raz był nim beton, raz piasek, ostatecznie asfalt.
Niepojęte są wręcz „zastosowane" środki bezpieczeństwa. Nikomu nie przyszło do głowy, aby wyznaczyć odrębne ścieżki, którymi mogliby się poruszać studenci. Trasę muszą wyznaczać sobie sami, nie zdając sobie tak naprawdę sprawy co może „czyhać za zakrętem". Drogowcy, mając pełną świadomość odpowiedzialności przechodniów za swoje życie, wiedzą, że poradzą sobie przechodząc przez tor wyścigu ciężarówek. Z pewnością takie „rozwiązania" władz nie są zadowalające ani dla przechodniów ani dla pracujących tam robotników. Należy się zastanowić czy odpowiedzialne za tą kwestię osoby kierowały się „szeroko pojętą troską" o osoby przebywające na budowie czy może nazbyt wygórowanym brakiem wyobraźni.
Remonty drogowe trwają, a studenci i budowlańcy nadal muszą żyć w ścisłej symbiozie. Wszystko jest przecież kwestią przyzwyczajenia.

























Kontakt:
Bdury
Co za totalne brednie, dojście zawsze było, faktem jest że czasami sporo błota utrudniało, ale za to jak jest teraz! Chodnik, ścieżka rowerowa, bezpieczny wiadukt ze schodami, wszystko nowe równe i piękne.
A zdjęcia proponuje wstawiać aktualne a nie z przed roku...
Pozdrawiam!
Co innego chodzić, a jeździć
Co innego chodzić, a jeździć na uczelnię.:) Każdy ma prawo do obiektywnej oceny sytuacji.
Pozdrawiam!
Artykuł lekko przeterminowany
Artykuł lekko przeterminowany tak jak i zdjęcie. W 95% na drodze położony jest nowy chodnik więc o błocie nie może być mowy.Rok temu faktycznie było nie fajnie, bez gumiaków nie było co iść na uczelnie.Ale teraz jest super, proponuje nie skracać sobie drogi przez jeszcze budowny fragment to i szczpileczki będą czyste. Pozdrawiam
Niestety nikt nie pomyślał o bezpieczeństwie pieszych.
W październiku musiałam oddać swoje buty do szewca do naprawy i to na początku miesiąca. To jeszcze nic. Raz o mało co nie przejechał mnie walec, kierowca nie zwracał uwagi na to, że idą studenci, a przecież jak mieliśmy przejść? Latać nie potrafimy... Faktem jest, że nikt nie pomyślał o bezpieczeństwie pieszych, więc nie wiem Michale, dlaczego się tak oburzasz. Może masz auto? Wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Przypomina mi się też sytuacja, kiedy wcale nie można było przejść, bo kładziono asfalt... Była to sytuacja denerwująca i dla studentów i dla robotników. Niektórzy się nie przejęli i nie czekali, przechodzili, wiadomo, nikt nie chce się spóźnić na zajęcia. Można przecież było pomyśleć o jakiś odgrodzonym przejściu dla pieszych, ale... po co... ich problem, nie?