Koncert Red Bridge. Perkusista: Jak komuś się nie podoba, może wyjść!
Przyjemnie patrzeć jak klub „pod krechą” wychodzi z zastoju
i rozwija się niczym mlecz na łące. Cóż, w końcu wiosna przyszła... Zdaniem
właściciela klubu Krzysztofa Hałki nigdy żadnego zastoju nie było, a wręcz „pod krechą” było centrum kultury i dyskotek w Kielcach. Zresztą nieważne jak było
skoro nadrabiają straty i teraz prawie codziennie w klubie ma miejsce jakieś wydarzenie.
Jednym z takich pomysłów był koncert Red Bridge. Wszystko ładnie pięknie:
zespół z Końskich przyjeżdża do Kielc, fani się cieszą, smaczku dodaje fakt,
że koncert był darmowy. Zawsze jednak musi być jakieś ‘ale’. W tym przypadku to
brak rozgłośnienia koncertu. Na mieście plakatów brak ( jedynie na drzwiach
akademików), na portalach kieleckich również cisza. A szkoda, bo osób mogło być
o wiele więcej. Co do samego koncertu- nie było źle, nie było najlepiej. Na
początek plusy: brak opóźnień; kameralność koncertu, co zawsze nadaje
jakiemukolwiek wydarzeniu charakter intymny, wstęp wolny; liczna ochrona w
razie prawdopodobnego ataku psychofanki na życie wokalisty; ogólnie dobra
organizacja. A teraz czas na minusy. Piszę to z nie lada żalem ale niestety
wychodzi na to, że Red Bridge próbuje kreować się na gwiazdy niewiadomo jakiego
formatu. Publiczność od samego początku prosiła o kawałek „chains in love”,
niestety życzenie nie zostało spełnione. Jak powiedział perkusista zespołu: „
My gramy dla siebie, nie dla publiczności, trzymamy się naszego planu i jak
komuś się nie podoba może wyjść”. Komentarz sam ciśnie się na wargi ale
pokornie przygryzę język i pozostawię to dla analizy dla innych.
Na koncercie
panowała miła atmosfera, wszyscy podrygiwali w rytm muzyki, niektórzy nawet
próbowali stworzyć coś na kształt pogo. Jeden z uczestników owego tańca uznał
koncert za bardzo dobry, pochwalił nawet zespół, nie tylko jeżeli chodzi o
muzykę ale również o sposób autoreklamy ( podobno wydają na rozgłos sporo finansów
ze swojej kieszeni). Plus dla nich.
Oby więcej takich
spotkań/koncertów a już nikt nie będzie narzekał na nudę w Kielcach























Kontakt:
Red Bridge Koncert
Znam dosyć dobrze twórczość zespołu, fotografowałem również ostatni koncert. Moim zdaniem zespół nie za bardzo mógł zagrać kawałka Chains Of Love mimo że domagała się tego publika. W utworze główne partie śpiewa wokalistka, której nie widziałem, jest również pianino/keyboard oraz gitara akustyczna/piezo. Zespół nie miał tego sprzętu więc też nie zagrał kawałka :) Aczkolwiek nikogo nie bronię tylko wyrażam swoje spostrzeżenia :) Komentarzy nie słyszałem w sprawie 'grania dla siebie', a szkoda bo ciekaw jestem jak to wyglądało... Mam nadzieję że Pod Krechą będą robić koncerty bo rzeczywiście ostatnio jakoś tam mało się dzieje. Pozdrawiam
Patryk Ptak
Z tego co pamiętam, nie od
Z tego co pamiętam, nie od zawsze kawałek " chains of love" śpiewany był w duecie z kobietą. Kiedy pierwszy raz usłyszałam ten numer wokalista był jeden:) Myślę, że publika pomogłaby w wykonaniu utworu:) a co do komentarza- wszystko wyszło za kulisami, nieliczni to słyszeli:) Pozdrawiam:)
Red Bridge Koncert
Yhm chyba że wykonują go również bez wokalistki i gitar akustycznych/pianin :)
Zobaczymy jak to będzie na następnych koncertach. Pozdrawiam i zapraszam również do galerii z koncertu - http://www.mmkielce.eu/artykul/koncert-red-bridge-20-maja-2010-zdjecia-1...
Patryk Ptak